Etykiety

niedziela, 21 lipca 2019

Zofia Szydzik - Z albumu



Kiedy patrzę na zdjęcie
to 
na którym
kryję się w twoich ramionach
prawie odczuwam skwar tego dnia
zapach jaśminu
i dzikich róż

na ustach 
jak zamknięta furtka do dawnych ogrodów
czuję smak słodkiej wiśni
z uwiecznioną chwilą 

rozkwitam na moment
zaglądam głębiej i czulej
do szuflad w sepiowy świat
gdzie miłość i życie jak stokrotka
w kwieciu młodości - złudzeń chwilka
ze świadomością
że wszystko jest ulotne i
kruche
niczym bożek na skrzydełkach
motylka.

sobota, 20 lipca 2019

Langston Hughes




Langston Hughes (1902–1967) – afroamerykański poeta, dramaturg, powieściopisarz i działacz społeczny. 

               
Śnię o świecie


Śnię o świecie, w którym człowiek
Nie będzie gardził drugim człowiekiem,
W którym miłość pobłogosławi ziemię,
A pokój ozdobi swoje ścieżki.

Śnię o świecie, w którym wszyscy
Znają słodkość drogi wolności,
W którym chciwość nie czerpie soków z duszy
Ani skąpstwo nie niweczy naszego dnia.

Śnię o świecie, w którym czarny czy biały,
Jakiejkolwiek będziesz rasy,
Podzielisz szczodrość ziemi,
A każdy człowiek będzie wolny.

Gdzie nikczemność spuszcza głowę,
A radość jak perła
Służy potrzebom całej ludzkości
O takim śnię, moim świecie!

 
   Murzyn                       


Stan Miller
Jestem Murzynem:
Czarnym jak czarna jest noc,
Czarnym jak czeluście mojej Afryki.

Byłem niewolnikiem:
Cezar kazał mi myć swoje progi.
Czyściłem buty Waszyngtona.

Byłem robotnikiem:
Pod moimi rękami rosły piramidy.
Mieszałem zaprawę murarską
na budynek Woolwortha.

Byłem śpiewakiem:
Przez całą drogę z Afryki do Georgii
Śpiewałem pieśni smutku.
Stworzyłem ragtime.

Byłem ofiarą:
Belgowie obcinali mi dłonie w Kongo.
Oni wciąż linczują mnie w Mississippi.

Jestem Murzynem:
Czarnym jak czarna jest noc.
Czarnym jak czeluście mojej Afryki.
 przekład z angielskiego Adam Lizakowski          


      

środa, 17 lipca 2019

Czesław Miłosz - …DO LESZCZYNY

Nie poznajesz mnie, ale to ja, ten sam, 
Który wycinał na łuki twoje brunatne pręty, 
Takie proste i śmigłe w biegnięciu do słońca. 
Rozrosłaś się, ogromny twój cień, hodujesz pędy nowe. 
Szkoda, że tamtym chłopcem już nie jestem. 
Chyba kij sobie bym wyciął, bo widzisz, chodzę o lasce. 

Kochałem twoją korę, brązową z białym nalotem, 
Koloru najzupełniej leszczynowego. 
Radują mnie te, co przetrwały, dęby i jesiony, 
Ale ty ucieszyłaś mnie najbardziej, 
Jak zawsze czarodziejska, z perłami twoich orzechów, 
Z pokoleniami wiewiórek, które w tobie tańczyły. 

Jest coś z heraklitejskiej zadumy, kiedy tutaj stoję, 
Pamiętający siebie minionego
I życie, jakie było, a też jakie być mogło. 
Nic nie trwa, ale trwa wszystko: ogromna stałość. 

I próbuję w niej umieścić moje przeznaczenie, 
Którego, tak naprawdę, przyjąć nie chciałem. 
Byłem szczęśliwy z moim łukiem, skradając się brzegiem baśni. 
Co stało się ze mną później, zasługuje na wzruszenie ramion
I jest tylko biografią, to znaczy zmyśleniem.

wtorek, 16 lipca 2019

Julian Tuwim - Na pierwszy znak

Lekkie piosenki autorstwa Tuwima cieszyły się w okresie międzywojennym wielkim powodzeniem….śpiewali  je znani artyści scen kabaretowych przedwojennej Warszawy 

Te małe piosenki były wielką sztuką, . 
Niewyczerpany w pomysłowości i dowcipie poeta – liryk potrafił dla potrzeb sceny zmienić się w poetę-kpiarza, humorystę i niezrównanego kalamburzystę.” Pisał teksty dla konkretnych artystów –    śpiewała je też Hanka Ordonówna: miała ich dużo w swoim repertuarze - „Na pierwszy znak” „Miłość ci wszystko wybaczy”, „Książę”, „Stara piosenka”, „Ja śpiewam piosenki”,. 

Hanka Ordonówna
"Na pierwszy znak"

Trudno serce okłamywać,
Bo mądrzejsze jest niż ty,

Trudno sercu się sprzeciwiać,
Gdy wyrywa się i drży.

Jeszcze nie wiesz, kto on taki,
Ten twój miły, ten twój ktoś,

A już miłość daje znaki,
Że się w życiu stało coś.

Pierwszy znak, gdy serce drgnie,
Ledwo drgnie, a już się wie,
Że to właśnie ten, tylko ten.

Drugi znak, to słodki lęk,
Trzeci znak, piosenki dźwięk,
To się wplata w sen, zloty sen.

I tylko oczy zamglone pokaż,
Wtedy na pewno już wiem, że kochasz.

Na pierwszy znak, gdy serce drgnie,
Ledwo drgnie, a już się wie,
Że to właśnie ten, tylko ten.

I tylko oczy zamglone pokaż,
Wtedy na pewno już wiem, źe kochasz.

Na pierwszy znak, gdy serce drgnie,
Ledwo drgnie, a już się wie,
Że to właśnie ten, tylko ten. 


             


poniedziałek, 15 lipca 2019

Władysław Broniewski - Kabała

Anatoly Kontsub


Ten walet schnie z miłości, a ty go dręczysz wzgardą,
dwa serca wyrwał z piersi i przekuł halabardą.

Żołędny król go wezwał. W karecie z dzwonków pędzi.
Ach!... Czeka go w podróży nieszczęście od żołędzi.

Już wjechać ma w dąbrowę, a jeszcze się ogląda,
on nie wie, że przy tobie dzwonkowy, jasny blondyn.

Nie ufaj blondynowi, choć list czerwienny wyśle,
spal złoty włos nad świecą, a poznasz jego myśli.
    
On brzęczy dzwonnym złotem, do ucha pięknie szepce,
uśmiecha się do ciebie, a serce dał brunetce.

Brunetka jest zazdrosna i ciebie źle wspomina.
Wystrzegaj się tej damy. Ach, nie pij tego wina!

To wino jest zatrute miłosnej łzy diamentem,
z dziesięciu serc czerwiennych okrutnie wyciśnięte.

Pijany czarnym winem, twój walet w snach się błąka,
z rozpaczą szuka serca - w żołędziach, w winie, w dzwonkach.

niedziela, 14 lipca 2019

Konstanty Ildefons Gałczyński - Pyłem księżycowym

Natalia Gałczyńska



Pyłem księżycowym
być na twoich stopach,
wiatrem przy twej wstążce,
mlekiem w twoim kubku,
papierosem w ustach,
ścieżką pośród chabrów,
ławką gdzie spoczywasz,
książką, którą czytasz.

Przeszyć cię jak nitką,
otoczyć jak przestwór,
być porami roku
dla twych drogich oczu
i ogniem w kominku,
i dachem co chroni
przed deszczem.

sobota, 13 lipca 2019

Marian Załucki - „Harem”


Mężczyźni, drżyjcie!
Człowiek tyra,
lecz wreszcie wyszła mi satyra
i to najbardziej demaskatorska
od Odry – do Magnitogorska.


O was, panowie!
Prawda o chłopie,
czyli co robi Polak na urlopie:

Idziesz niewinnie
sobie ścieżką polną –
a marzysz o tym,
o czym ci nie wolno!
Myśli się kłębią,
a wszystkie wzbronione
przez Kościół,
Demokrację
i Żonę...

Na przykład o szejku z dalekich stron,
który lat późnych ponoć dożył,
chociaż miał kilkadziesiąt żon
i jeszcze –
biedny! –
cudzołożył...

Potem gdzieś siadasz, żeby dokładnie
sobie rozważyć, jak to nieładnie –
wreszcie zaczynasz
skromnie i z umiarem
myśleć, co by było,
gdybyś sam miał harem:
kilka Mulatek,
kilka Arabek,
kilka znajomych warszawskich babek,
trzy nałożnice,
cztery hurysy,
boś sentymentalny, choć łysy..




Na koniec marzysz w uniesieniu niemym,
że zdradzasz swój harem
z cudzym haremem –
nie bacząc na wyrzut
z ust kilkudziesięciu:
„Wstyd, zięciu!”
„Wstyd, zięciu!”
„Wstyd, zięciu!...”

Nie twierdzę, że chciałbyś nikczemnie
żyć tylko porubstwem i rują...
Skąd!... O demokratycznym
marzysz haremie.
I owszem – niech żony pracują!

Oto dziejowy przemian plon
i myśl w zasadzie zdrowa:
wśród tylu pracujących żon
zawsze się jeden mąż uchowa...

Może nie, panowie?
Może w was nie drzemie
to podłe marzenie
o własnym haremie?
Mnie nie zbujacie: marzyłem sam!
Dziś już nie marzę.
Dziś już mam!

Koniec z monogamiczną nudą –
spełniło się moje pragnienie:
Mam brunetkę, blondynkę,
mam siwą, mam rudą
i mam pośrednie odcienie...
Tu skubnę, tam skubnę, tam skubnę –
a wszystkie legalne i ślubne!...

Widzę, że pani jest zgorszona,
a w panu dzika zazdrość wzbiera?...
Spokój!
To tylko moja żona
coraz to inna wraca od fryzjera!

Za każdym razem inną tulę głowę...
I znam już kobiety...
Ech, wszystkie jednakowe!

piątek, 12 lipca 2019

Anna Kamieńska - NASZE NASTROJE

Edmund c. Tarbell

Najbardziej niestałe
ze wszystkiego są nasze nastroje,
zależne od tylu rzeczy,
od chemii naszego ciała,
nawet od pogody.
Huśtawka.
Powierzchnia morza.

A przecież rzeczywistość jest jedna.
Pozostajemy jej wierni mimo przypływów
i odpływów naszego wewnętrznego morza.
Trzeba o tym pamiętać i nie brać
nastrojów za odbicia rzeczywistości.     

Chwile martwoty i jakby bez - czułości
- to nie znaczy, że przestaliśmy kochać
lub że Bóg nie istnieje.
Egzaltacja, łzy - to nie znaczy,
że jesteśmy bliżej prawdy
i istoty rzeczy.

Trudno się tego nauczyć.
Uczę się już prawie
pół wieku.

czwartek, 11 lipca 2019

Renata Strug - Nieuchronność

Nie zawrócisz rozmowy w pół gestu, w pół słowa,
nie złapiesz w dłonie tęczy, chociaż kolorowa.
Nie wstrzymasz w locie ptaka, ni dmuchawca puchu,
ani rosy, ni wiatru w bezruchu.
Nie zatrzymasz serca bicia i wędrówki ziemi,
ani złotych wakacji, ni przyjścia jesieni.

Nieuchronnie mijają rzeczy i zdarzenia,
odchodzą chwile, doby i nic się nie zmienia.
Czegoś nie da się zgubić, coś trwa, coś zostaje,
gdzieś w głębi duszy gra maleńki grajek,
gdzie łączą się i płyną falą, rytmem serca.
I już w nas pozostają duchowym przesłaniem,
łagodnie bratającym trwanie i mijanie.

Nieuchronność omija, co chcemy ocalić,
wystarczy ciepłą iskrę pod sercem zapalić,
by rosły w nas i trwały ulotne wrażenia,
drogowskazy pamięci - najmilsze wspomnienia...

środa, 10 lipca 2019

Halina Poświatowska * * *




tkliwość
trzeba mi tkliwości
tkliwością napełnię moje włosy
moje żywe włosy
moje palce, paznokcie
bez niej nie umiałabym oddychać
tkliwości trzeba
moim płucom

są tam zaświecone
delikatne kaganki

poprzez czyste szkło
prześwituje różowo
tkliwość 

wtorek, 9 lipca 2019

HENRYK ZBIERZCHOWSKI


 HENRYK ZBIERZCHOWSKI

ur. 19.XI.1881 we Lwowie, zm. 6.XI. 1942 w Krynicy-Zdroju
polski poeta, prozaik, dramatopisarz, bard Lwowa, laureat nagrody literackiej miasta Lwowa.  Piewca Lwowskich Orląt. 
Napisał wiersz poświęcony pamięci najmłodszego żołnierza Powstania Orląt Lwowskich 13-letniego Antosia Petrykiewicza, ucznia II klasy V Gimnazjum we Lwowie, który zmarł 16 stycznia 1919 roku w wyniku odniesionych ran w czasie obrony Persenkówki. 
Antoś walczył w oddziale porucznika Romana Abrahama. 
Jest do dziś najmłodszym kawalerem najwyższego polskiego odznaczenia wojskowego orderu Virtuti Militari. Został też uhonorowany pośmiertnie 3-krotnie Krzyżem Walecznych. Zwłoki bohatera złożono na Cmentarzu Obrońców Lwowa w katakumbach. Były otoczone należną czcią i opieką polskiej ludności aż do końca drugiej wojny światowej. Zwłoki młodocianego bohatera sprofanowali dopiero Sowieci. Za ich sprawą katakumby wymieciono z prochów pochowanych tutaj bohaterów, a pomieszczenia zamieniono na zakład kamieniarski.

Henryk Zbierzchowski pisał o nim:




W pamięci ten żołnierz mały,
Który bronił Lwów
Dla Polski Chwały:
Czapka większa od głowy,
Pod którą widać włos płowy
A na obszernym mundurze
Jak ze starszego brata
Na łacie łata, 
Dziura na dziurze.



Musiał niestety ukochany Lwów opuścić gdyż był poszukiwany przez Niemców między innymi za słowa wiersza o oporze jaki stawi Polska gdy wkroczą doń Niemcy. Przeniósł się  do Krynicy-Zdroju, gdzie zamieszkał w willi „Nemo” kupionej za pieniądze z nagrody literackiej miasta Lwowa.Przebywała tu z Nim żona i córka Izabella, dołączyła wnuczka Krystyna, która wyemigrowała w latach późniejszych do Anglii, jest lekarzem i przebywa tam do dziś.

W Jego twórczości  Lwów by zawsze na pierwszym miejscu.




(…)I nieraz pytam, dokąd mi iść, dokąd,
Gdy już widziałem tyle świata stolic
I ani uśmiech uwodzący Giocond,
Ni czar przedziwny nadmorskich okolic,
Ani Mont Blancu śnieżysty prostokąt,
Patrzący słońcu złocistemu do lic,
Nie był mi droższy, niż ty moje miasto,
Gdziem żył i szczęście swe dzielił z niewiastą.
Więc jeśli kiedyś na gwiazd pójdę połów
I zamknie moje znużone powieki
Śmierć swoją dłonią tak zimną jak ołów,
Jeszcze zobaczę, jak obraz daleki,
Te białe wieże twych cudnych kościołów,
Jak wynurzają się z oparów rzeki
I jak się pławią w wieczornej godzinie
W bladym, przeczystym niebios seledynie…





poniedziałek, 8 lipca 2019

Agnieszka Osiecka - Bukiecik fiołków


Jeszcze się mówi: "koleżanko" i "kolego",
Jeszcze się nie wie, co to szminka i co tusz,
jeszcze się bawi w chowanego
I gra się w piłkę, ale już:

Sentymentalny, licealny
bukiecik fiołków.
Niepowtarzalny, nierealny
bukiecik fiołków.
Potargany, pognieciony,
przyniesiony w kieszeni -
ona nic nie mówi,
on się zaczerwienił.

Czasem się kłócą -
już słowik im nie śpiewa,
już powiedzieli sobie wiele gorzkich słów,
ona na dobre już się gniewa
i on się gniewa, ale cóż:

Sentymentalny, licealny
bukiecik fiołków.
Niepowtarzalny, nierealny
bukiecik fiołków.
Potargany, pognieciony,
przyniesiony w kieszeni -
ona nic nie mówi,
chłopak się rumieni.

Teraz umiemy już rozprawiać o miłości,
Ty mi przynosisz w imieniny bukiet róż,
Tylko, że więcej jest radości
Z tamtych fiołków niż z tych róż..

niedziela, 7 lipca 2019

HALINA POŚWIATOWSKA - "Podziel się ze mną


Wojciech Młynarski - Piosenka o tajemnicy




Życie jest mdłe i zni­ko­me,
ży­cie się cał­kiem nie li­czy
bez ja­kiejś wiel­kiej nie­wia­do­mej,
bez ta­jem­ni­cy.

Bez owej mgieł­ki, co zwiew­nie
ogród zie­lo­ny osnu­wa,
bez tego, co się le­d­wie, le­d­wie
prze­czu­wa...

Aż na­gle gło­wę, dom, uli­cę
wiel­ka ogar­nia ja­sność
i masz już swo­ją ta­jem­ni­cę
na wła­sność.

Cho­wasz swą wiel­ką wia­do­mą
w ser­cu, pod swe­tra pan­ce­rzem
i strasz­nie pra­gniesz, by ją ko­muś
po­wie­rzyć.

Bo ży­cie się cał­kiem nie li­czy
i jest dość mar­ne, je­że­li
nie ma się z kim tą ta­jem­ni­cą
po­dzie­lić.

Gdy nie ma rąk, co się chwy­cą
i ust, co szep­ną te sło­wa:
ja cię na za­wsze ta­jem­ni­co
do­cho­wam.

A ten, co wy­trwa, wy­trwa dziel­nie
w tym za­mia­rze nie­pro­stym,
nie bę­dzie ni­g­dy bez­na­dziej­nie
do­ro­sły.

Od ży­cia trosk i go­ry­czy,
zie­leń obro­ni go mło­da,
skry­ta w dzie­ciń­stwa ta­jem­ni­czych
ogro­dach... 

wtorek, 2 lipca 2019

Andrzej Waligórski - Jesień idzie

Norman  Rockwell

Raz staruszek, spacerując w lesie,
Ujrzał listek przywiędły i blady
I pomyślał: - Znowu idzie jesień,
Jesień idzie, nie ma na to rady!

I podreptał do chaty po dróżce,
I oznajmił, stanąwszy przed chatą,
Swojej żonie, tak samo staruszce:
- Jesień idzie, nie ma rady na to!

A staruszka zmartwiła się szczerze,
Zamachnęła rękami obiema:
- Musisz zacząć chodzić w pulowerze.
Jesień idzie, rady na to nie ma!

Może zrobić się chłodno już jutro
Lub pojutrze, a może za tydzień
Trzeba będzie wyjąć z kufra futro,
Nie ma rady. Jesień, jesień idzie!

A był sierpień. Pogoda prześliczna.
Wszystko w złocie trwało i w zieleni,
Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
O mającej nastąpić jesieni.

Ale cóż, oni żyli najdłużej.
Mieli swoje staruszkowie zasady

I wiedzieli, że prędzej czy później
Jesień przyjdzie. Nie ma na to rady.