Archiwum bloga

czwartek, 4 lutego 2021

Władysław Szlengel - Okno na tamtą stronę

 


Pozostając jeszcze  przy poezji Władysława Szlengla zatrzymałam się przy bardzo smutnym  wierszu:
"Okno na tamtą stronę "w którym poeta uświadamia sobie, że miejsce, z którego został wygnany nie przestało istnieć, nie zniknęło. 

Jest tuż obok.
Że wszystko po tamtej stronie jest nadal zwykłe, normalne, ale dla niego już nieosiągalne.
Jest bliskie i zwyczajne, tylko jego już tam nie ma. 
Jest tylko widzem patrzącym prawie zza grobu na świat żywych, do którego już pewnie nie wróci. .
 
I nie powrócił.


Mam okno na tamtą stronę,
bezczelne żydowskie okno
na piękny park Krasińskiego,
gdzie liście jesienne mokną...


Pod wieczór szaroliliowy
składają gałęzie pokłon
i patrzą się drzewa aryjskie
w to moje żydowskie okno...




A mnie w oknie stanąć nie wolno
(bardzo to słuszny przepis),
żydowskie robaki... krety...
powinni i muszą być ślepi.
 
Niech siedzą w barłogach, norach
w robotę z utkwionym okiem
i wara im od patrzenia
i od żydowskich okien...
 



A ja... kiedy noc zapada...
by wszystko wyrównać i zatrzeć,
dopadam do okna w ciemności
i patrzę... żarłocznie patrzę... 

i kradnę zgaszoną Warszawę,
szumy i gwizdy dalekie,
zarysy domów i ulic,
kikuty wieżyc kalekie..
.












 






Kradnę sylwetkę Ratusza,
u stóp mam plac Teatralny,
pozwala księżyc Wachmeister
na szmugiel sentymentalny...
 
Wbijają się oczy żarłocznie,
jak ostrza w pierś nocy utkwione,
w warszawski wieczór milczący,
w miasto me zaciemnione...
 
A kiedy mam dosyć zapasu
na jutro, a może i więcej...
żegnam milczące miasto,
magicznie podnoszę ręce...
 
zamykam oczy i szepcę:
– Warszawo... odezwij się... czekam...
Wnet fortepiany w mieście
podnoszą milczące wieka...
 
podnoszą się same na rozkaz
ciężkie, smutne, zmęczone...
i płynie ze stu fortepianów
w noc... Szopenowski polonez...
 
Wzywają mnie klawikordy,
w męką nabrzmiałej ciszy
płyną nad miastem akordy
spod trupio białych klawiszy...







Koniec... opuszczam ręce...
wraca do pudeł polonez...
Wracam i myślę, że źle jest
mieć okno na tamtą stronę...


3 komentarze:

BBM pisze...

Wybacz, nie będzie komentarza. Takiej poezji- krzyku rozpaczy nie da się skomentować...

donka pisze...

Tak to jest bardzo osobisty krzyk rozpaczy, wyraz tęsknoty za światem, który przeminął, za ukochanym miastem.
Dla nas i następnych pokoleń poezja Władysława Szlengla to jeszcze dodatkowo świadectwo. naszych czasów.

Ps. Szlengel nie był jedynym poetą, zaliczanym do tzw. poetów Zagłady.. znam ich wielu. Należy też do nich m.in. żyjąca jeszcze, mieszkająca obecnie w Izraelu poetka Halina Birenbaum, która jako nastolatka spędziła w Auschwitz 2 lub 3 lata. Na pewno znasz jej losy i wiersze, więc nie będę się o niej rozpisywała. Długo nie była w stanie przyjechać do Polski, kraju, w którym się urodziła, który kochała i za którym tęskniła. . W blogu jest trochę jej poezji.
Tak jak pisałam twórczość tych poetów budząca w nas tyle emocji, poruszająca nasze serca, oddziaływająca na naszą psychikę to często jednocześnie świadectwo czasów już przemijających – ale które powinny znać nasze dzieci, wnuki i prawnuki. .

jotka pisze...

Przepiękny wiersz, gdzieś z głębi udręczonej duszy...nie wiem jak serce może w ogóle cos takiego wytrzymać i nie pęknąć!