Archiwum bloga

piątek, 9 lipca 2021

Wojciech Kass - „Do wyjścia”

 


Matka chowa rzeczy:
sztućce, ścierki, chusteczki, wisiorki,
przekłada ze stołu do szuflady, z półki na taboret,
z parapetu do szafki, a potem
nie znajduje: łyżeczki, grzebienia, tubki.
Mózg mojej mamusi zwija się, wchłania, zapada,
odwraca od całej zewnętrzności,
jesteś be - diabelska zewnętrzności - mówi,
bo zabierasz rzeczy: widelce, watę, spinki.
A mimo to moja matka się wyrywa,
ona chce wyjść na ulicę, do parku, do sklepu
(właśnie trzyma w ręku chusteczkę, wisiorek, klucz),
ona chce wyjść do turystów mówiących po niemiecku,
ona chce wyjść do siostry w Oliwie, do kuzynki
na Chopina, ona chce wyjść do wyburzonego
za Gierka domu sąsiadki, do dzieciństwa,
które w śnie poniewiera się jak strzęp błyszczącej tkaniny,
chce wyjść do grobu brata Gerarda na Malczewskiego
i naprzeciw tym rzeczom, tym, no jak im tam:
łyżeczce, widelcowi, grzebieniowi, spince,
torebce, parasolowi i kluczom.

Dokąd ja chcę wyjść, synu? - pyta.

3 komentarze:

BBM pisze...

Takiej starości się boję...

donka pisze...

Wszyscy się boimy. Trzeba się cieszyć każdym dniem.
Pozdrawiam serdecznie.

BBM pisze...

Tak. Każdym dniem, każdą godziną, w której jeszcze jako tako myślę. Ogromne serdeczności dla Ciebie, Donko!🤗❣️