Archiwum bloga

sobota, 13 marca 2021

KORNEL FILIPOWICZ


 Nowelista, powieściopisarz, scenarzysta, poeta - miłość życia Wisławy Szymborskiej  Zmarł w  wieku 87 lat. pod koniec lutego 1990 roku. Doczekał jeszcze upadku komunizmu, ale nie zobaczył już budowy nowej rzeczywistości 

Był  sygnatariuszem Memoriału 59, listu otwartego intelektualistów protestujących przeciw zmianom w Konstytucji PRL (wpisaniu kierowniczej roli PZPR i wieczystego sojuszu z ZSRR).


Wiersze Kornela Filipowicza:

ŚWIĘTOŚĆ

Nie można być świętym
W całości od stóp do głów
Od rana do wieczora
Codziennie co godzina co chwila
 
To nie miałoby sensu
Byłoby śmieszne
Nie mówiąc już o tym
Że w dzisiejszych czasach
Nieosiągalne
ale
W mroku pogrążonemu
Zaszczutemu zajętemu sprawami
Mojego żołądka i skóry
Moich rąk i nóg
Jeśli czasem
Raz na tydzień
Raz na rok
Choć na chwilę
Przestanę myśleć tylko o sobie
I poczuję że  jestem  komuś potrzebny
Że stać mnie na to
Aby w czyjejś obronie
Być odważnym i bezinteresownym
To jakby odblask światła
Którego źródło jest mi nie znane
I niewidoczne
To jakby iskra albo promień
Który nagle przebił ciemność
Dotknął jakiegoś miejsca we mnie
I sprawił że zaświeciło
i całego mnie na chwilę rozjaśniło
Szkoda tylko
Że to tak krótko trwało
Że tak szybko zgasło.





„NIEWOLA”
 
W państwie totalitarnym
Wolność
Nie będzie nam odebrana
Nagle
Z dnia na dzień
Z wtorku na środę

Będą nam jej skąpić powoli
Zabierać po kawałku
(Czasem nawet oddawać
Ale zawsze mniej niż zabrano)

Codziennie po trochę
W ilościach niezauważalnych
Aż pewnego dnia
Po kilku lub kilkunastu latach
Zbudzimy się w niewoli 










Ale nie będziemy o tym wiedzieli
Będziemy przekonani
Że tak być powinno
Bo tak było zawsze.


3 komentarze:

BBM pisze...

Niesamowite wiersze!!! Pierwszego nie znałam. Oba bardzo poruszające!...
Pozdrawiam.

jotka pisze...

Pierwszy wiersz genialny, o nas wszystkich i o każdym z nas!

donka pisze...

Oprócz tego, że pięknie pisał był wspaniałym człowiekiem..... podobno zgadzali się z Wisławą we wszystkim i pod każdym względem. Ale ta miłość schowała jego twórczość.... na pierwszy plan wysuwa się głównie jego związek z naszą noblistką.

Reżyser Stanisław Różewicz pisał o nim :
"Każde spotkanie z Kornelem sprawiało, że zwykła godzina, szary dzień nabierały barwy i wyrazistości. Kiedy dziś chcę spotkać przyjaciela, sięgam po jego opowiadania. Jest w nich – szukający prawdy, pochylony nad rzeką czasu, tajemnicą świata, naturą człowieka......

Kiedyś wrócę do jego poezji.
Miłej niedzieli