Archiwum bloga

poniedziałek, 15 marca 2021

Władysław Szlengel – Płyną Okręty

 

płyną okręty po bezdrożach
po oceanach i po morzach
płyną dniami płyną nocami
płyną okręty z uchodźcami
jadą i jadą – tu i tam
pukają do portów i do bram
a świat się zamknął zaryglował
więc płyną w nieskończony rejs
bo gdzie pojadą – wszędzie słowa
wyryte na bramach –

NIE MA MIEJSC! 


płyną okręty płyną okręty
poprzez lazury i poprzez odmęty
okręt jest trumną – nie okrętem
lazur jest czarnym atramentem
starczyłoby tego atramentu
aby napisać miliard listów
by odpowiedzi dać nie mniej
miliard listów bez sentymentów
dwa słowa tylko:


NIE MA MIEJSC!


więc pozostają na okrętach
aby się włóczyć po odmętach
ni to korsarze – ni to piraci
ani dziwacy – jacyś bogaci
ani herosi – ni włóczykije
ludzie bez jutra – dusze niczyje
ludzie wypluci z ludzkich kniei
ludzie dla których:


NIE MA MIEJSC!


kręci się kręci kula świata
w skarby i cuda tak bogata
słońce ją poświeci – kwieciem się mai
tyle ma lądów – tyle krai
nagle stanęła – czy chce mieć lżej?
proszę wysiadać –


NIE MA MIEJSC! 

płyną okręty…
płyną okręty…
płyną okręty z uchodźcami…

Władysław Szlengel, 1938 


5 komentarzy:

BBM pisze...

Widzę to utopione dziecko, które wyrzuciły fale...Donko, dlaczego świat jest tak niesprawiedliwy?! Dlaczego ludzie są tak okrutni?!!...

© Artbook pisze...

Kolejny aktualny wiersz, aż trudno uwierzyć,że tekst pochodzi z 1938 roku. Szlengel świetnie oddał ludzkie losy, ich nadzieje i ponadczasowe dążenia. Mija czas, a okrety nadal płyną...

donka pisze...

Też się pytam o to samo Nieraz sobie tłumaczę, że żyjemy w świecie przeciwieństw. Ciemność i jasność. głośno - cicho i dobro - zło. Może gdyby nie było zła i złych ludzi nie dostrzegalibyśmy i nie doceniali tych dobrych. Może we wszechświecie istnieje dążność do wyrównywania tych przeciwieństw..... może to jest warunkiem rozwoju, ewolucji.
Nie wiem . Żydzi po wojnie tracili wiarę w Boga.
Nie mogę tego zrozumieć, .... tych wojen, okrucieństwa, wędrówek rodzin z dziećmi w poszukiwaniu nowego domu, a właściwie małego, bezpiecznego kącika do życia. Byłiśmy kiedyś z mężem w Syrii w Latakii, przyjmowani kawą przez gościnną rodzinę kupiecką. Miło wspominam tą wizytę. Ale nie ma już tej Syrii, którą pamiętam, przez którą przetoczyła się okrutna wojna domowa. Syryjczycy zostawiali dobytek całego życia i dołączali do fali uchodźców szukających bezpiecznego schronienia.. Słuchałam kiedyś wywiadu z Syryjczykiem uchodźcą. osiedlonym w Polsce. Miał nadzieję, że wraz z żona i dzieckiem powrócą kiedyś do kraju, gdzie pozostała reszta rodziny. Nie wiem jak się znalazł w Polsce. wspomniałam go bo przypomniał mi naszą krótką, kilkudniową wizytę w ich spokojnym wtedy kraju...

jotka pisze...

Pomyślałam podobnie, że wiersz na czasie, niestety...nie zmienia się ludzkość na lepsze.

donka pisze...

Artbook pod koniec lat trzydziestych już się zaczęła ucieczka Żydów przed nazistami. Dopiero oficjalnie w 1947/ 1948 r, r ONZ podzieliła Palestynę na kraj palestyński i żydowski. Do tej pory okrętów z Żydami z całej Europy nie chciały przyjmować żadne kraje. Krążyły po oceanie, często działy się na nich dantejskie sceny. . Stąd powstał w 1938 r. ten wiersz napisany przez Szlengla Żyda. Pisałam o nim szerzej kilka miesięcy temu Zginął w getcie w Warszawie.

Niestety nadal nie umiem się dostać do Twojego blogu. Nawet rejestrowałam się, ale mi się nie udało. .
Pozdrawiam.