Archiwum bloga

niedziela, 9 maja 2021

Anna Frajlich

 


Anna Frajlich, poetka-emigrantka, poetka drogi, kilku kontynentów, poetka styku kultur, narodów i obyczajów.

Urodzona w Kirgizji w 1942 r.,

W podróży

Urodziłam się także w podróży
gdyż ucieczka jest podróżą doskonałą –
droga wiodła w przeciwnym kierunku
jak najdalej od cywilizacji
w Azji było wielkie zamieszanie
więc przeżyliśmy na skraju przepaści
i nie było dokąd
wracać na zawsze
tak się dłuższa jeszcze podróż zaczęła.


jako dziecko trafiła do Szczecina, potem mieszkała w Warszawie, gdzie ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim.  W wyniku antysemickiej kampanii, pod koniec roku 1969, Frajlich wyemigrowała z mężem, inż. Władysławem Zającem i malutkim synem najpierw przez Wiedeń do Rzymu, a następnie do Nowego Jorku. 

Jak najdalej

Jak najdalej od Europy
powiedział Władek w 1969 roku
i tak pojechaliśmy
 
tak pojechała moja matka
też jak najdalej od Europy
żeby urodzić mnie tam
w samotności
w cieniu niebotycznych gór
tylko dlatego przeżyłyśmy
ona i ja
żeby już nie wrócić
do miasta
gdzie
na ulicy zasieczono mego dziadka
sąsiedzi zadenuncjowali moją czteroletnią kuzynkę
gdzie na balkonach powieszono tych
których imion nigdy nie usłyszę
 
i już nie miałam innego początku
tylko majestat tych gór
Dach Świata
jak najdalej  od Europy.


***
A potem skóra staje się coraz cieńsza
jak papier jak zleżały pergamin
i już nie może się zrosnąć
i nie można jej zszyć
tak stało się ze skórą
mojej matki
kiedy mając już dość tego wszystkiego
zraniła nogę uciekając
przed samą sobą
a przecież szyła całe życie
igłą zszywała jedwab wełnę
płótno i nawet
farbowane kawałki skóry
piórem zszywała
Lwów Kirgizję i Szczecin
pamięcią starała się zszyć
dwa brzegi życia
ale te
jak dwa brzegi oceanu
zszyć się nie dają
rozbiegają się brzegi
rozrywają się ściegi
łamie się igła
i pióro
a pamięć staje się
coraz cieńsza
jak papier
jak zleżały pergamin.

 

Wydała 9 tomów poezji. „Jej literackie korzenie tkwią głęboko w kulturze polskiej, żydowskiej i amerykańskiej, ale to w języku polskim odnajduje przystań i przynależność” – napisano w komunikacie jury przyznając jej kawalerski krzyż  Orderu Zasługi RP (2002). Od roku 1982 wykłada literaturę polską na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku...

 

Poetka mówi o sobie: „nigdy nie wyemigrowałam z języka polskiego, polskiej literatury i kultury, opuściłam tylko miejsce”.

 

Poezja Anny Frajlich jest pełna refleksji na temat przemijania miejsc i ludzi, poszukiwania tożsamości i domu.. Płynie z niej pozornie prosta konstatacja, że człowiek zawsze jest tam, gdzie jego miejsce i czas.


Marta Zabłocka - Życie na kreskę
anna frajlich zając mural

Tu jestem

zamieszkuję własne życie
jak ślimak swoją przestrzeń
każda moja sekunda
przylega do mnie jak skóra
komuś innemu tu ciasno
coś w żebro się wciska
uwiera
a ja w labiryntach bez kłębka
i bez okienka na strychu
I gdy mnie wrzucą do ziemi
to tak jak orzech
w łupinie przylegającej
zamknięty. 



Emigracja

 
My – skąd nagle? –
wyspiarze w samym
sercu wiatrów
w dziwnej szkole pokory
gdzie uczą żywioły
ciągle jeszcze pamiętam
ciszę stałych lądów
szron na drucianym płocie
i drogę do szkoły.\




***

Urszuli i Włodkowi

 
Trzeba mieć łąkę
jakąś łąkę
gdzie mgła rozsiewa w trawach rosę
gdzie skrzyp się gnieździ z koniczyną
gdzie jaskier łypie żółtym okiem
trzeba mieć
obcą lub niczyją
na jakimś lądzie czy półkuli
i boso chodzić po tej łące
bezziemne stopy w ziemię wtulić
i niech ta łąka lipcem dyszy
i niech tę łąkę koszą kosą
i niech pijane pszczoły piją
z kielichów dzikich smolinosów





Posłanie


 

Wołam ciebie

z dna niepokoju

z gór śnieżnych na zawsze

z opadającego liścia wołam ciebie

wypłoszona z gniazda snu

z kropli nocy

gdzieś za szybą porzuconej

- przyjdź - wołam

a ty nerwowymi palcami

głaszczesz moje włosy

a ty nie słyszysz.

 

9 września 2003

 

3 komentarze:

BBM pisze...

Całe nasze życie to coś na kształt tułaczki w poszukiwaniu własnego miejsca...

jotka pisze...

Ludzie, którzy wiele przeszli szybciej dojrzewają, piszą mądrze i widzą więcej ...

donka pisze...

Jotko - pięknie to ujęłaś i bardzo prawdziwie.... szczęśliwi ci co je znaleźli.

Chyba tak Matyldo, wspomnienia uczą .

Pozdrawiam Was ciepło.