Archiwum bloga

piątek, 4 września 2020

Halina Birenbaum - Drzewa milczą




Drzewa widzą i słyszą wiele
Wchłaniają w siebie zakrywają
Ale nawet gdy szumią –
Milczą

Nie opowiadają o tym czego
Były świadkami

Nie mówią
Ani o rzeczach wspaniałych co
W ich cieniu się działy
Ani o strasznych –

Pną się do światła
Jak my słońca są spragnione
W ciemnościach zamierają
Wysychają od brutalności

I milczą – zawsze milczą

Cieniem tajemniczym otulają
Zacierają równo ślady
Miłości i zbrodni –

... także w Auschwitz
Rosły pięły się ku niebu
Wchłaniały w siebie
I krzyk i ogień i dym

I uparcie milczały –

A ja
Gdy mnie wśród nich prowadzono
Odnajdywałam w nich znak życia
Dowód istnienia
Mnie wzbronionego

Wpatrywałam się w drzewa
Wdychałam ich zapach zmieszany
Z zapachem palonych ludzi

Przekazywałam im oczyma moje pragnienia
Mój krzyk o życie
O wiarę
Że ono będzie i dla mnie
Możliwe

Modliłam się o zachowanie śladów
Że byłam kiedyś na tym świecie...

Wielu jak ja spowiadało się tu drzewom
Błagało o pamięć
Pragnęło wspiąć się na ich wierzchołki
By odlecieć

Ich ślady zaginęły zatarte
Rozwiane

A drzewa to wszystko widziały słyszały
I swym zwyczajem
Rosły zieleniły się – i milczały

Nie płakały nad ludzką męką –
A może śmiały się tam?

Upiły się zapachem palonych ludzi
Piekielnym czarem zaczarowane?
I stały się czymś innym
Niż dotąd były?

One ciągle milczą –

Mnie małej dane było przeżyć
By opowiedzieć
O nazistowskich niemieckich potworach
O ludziach, o drzewach-świadkach

O ich niezmiennym milczeniu
Wobec każdego widoku
Wobec każdego zdarzenia

Jednak
Kochałam i kocham drzewa
Ich cieniom powierzam
Mój ból tęsknotę marzenia –

W ich szumie jednoczę się
Z moimi Bliskimi
Straconymi

Ze światem
Który kiedyś istniał
I został zburzony
I ja w nim – My

W tej podniosłej ciszy drzew
W ich niepoprawnym tajemnym milczeniu
Wtedy była nadzieja
A dziś jest
Ukojenie

1998

Brak komentarzy: