Archiwum bloga

piątek, 11 września 2020

Jan Twardowski - Stare fotografie


Tylko fotografie nie liczą się z czasem
pokazują babcię jak chudą dziewczynkę
z wiosną na czerwonych gałęziach wikliny
jej piłkę przed pół wieku i wróble jak liście
jej warkoczyk tak wierny jak anioł prywatny











jej skakankę jak prawdę bez łez i pożegnań
biskupa w krótkich majtkach na wysokim płocie
fotografie najchętniej ocalają dziecko
wolą uśmiech niż ostre dogmatyczne niebo
również serce co się dyskretnie spóźniło
pokazują wakacje bezlitosne lato







                               
                                        




z psem spotkanie pomiędzy pszenicą i owsem
zwłaszcza gdy życie ucieka jak balon
i ślimak chodzi z domem swym bezdomny
kamień z twarzą królewską który nie skamieniał
przed dworem co się spalił siostry cienkie w pasie
dowcipne choć zegarek im płakał na rękach
wspomnienie 6 klasy stygnące jak perła
z dyrektorem jak z ssakiem niewinnym pośrodku
umarł nie zmartwychwstał by odejść jak człowiek
staw pożółkły jak topaz i żabę z talentem
kiedy szczygieł z ogrodu przenosi się w pole
nawet trawę co zawsze wykręci się sianem
krajobraz co już przeszedł dawno w geografię

i oczy już za wielkie by stać je na rozpacz



3 komentarze:

jotka pisze...

To prawda, na starych fotografiach jakby czas się zatrzymał, a my ciągle młode...

donka pisze...

Jan Twardowski to bardzo ciekawy człowiek, o ciekawym życiu i biografii. Niedawno przeczytałam o nim książkę autorstwa Magdaleny Grzebałkowskiej.. "Ksiądz Paradoks" Zaskakująca biografia pod każdym względem. Zgodził się by przedstawiła jego prawdziwe życie, jego przyjaźnie, szczególnie z kobietami. zawsze ciekawiła mnie jego przyjaźń z Anną Kamieńską.... wiele się o tej przyjaźni dowiedziałam, bardzo przeżywał ochłodzenie ich bliskich stosunków, które wypłynęło raczej z jej strony. . / na pewno wiesz, że to do niej skierowany był wiersz " Śpieszmy się kochać ludzi " Odpowiedziała mu podobnym
Ciekawym wątkiem jest jego notarialne przekazanie praw do dysponowania jego dorobkiem nieznanej kobiecie, . która sprawowała nad nim opiekę. Przepraszam.... prawdopodobnie znasz tą książkę.... jeśli nie, warto ją przeczytać. A Seweryna książkę " Ja prowadzę" jeszcze męczę - Trochę za dużo teatru, jego aktorstwa.... nie czyta się jej jednym tchem,.
Partnerka mojego syna jest dyrektorką prywatnej szkoły podstawowej, wczoraj trochę ją wypytywałam. Zapamietałam głównie bardzo pozytywna różnicę.....każda klasa ma swoją szatnię. Podałam jej tytuł Twojego bloga,.... miała zamiar zajrzeć, ale wątpię by miała czas, codziennie wraca bardzo późno do domu - 19.00 - 20.00. Pozdrawiam serdecznie.... mnie też dziś czas przelatuje jak przez dziurawe sito.

jotka pisze...

Książkę znam z fragmentów, bo bywa, że czytamy z mężem różne książki i na głos odczytujemy wybrane fragmenty.
Bardzo podobała mi się także biografia księdza Bonieckiego.