Archiwum bloga

piątek, 18 grudnia 2020

Monika Kunstman - Epikryza

 



Kiedyś miałam nadzieję
Miała smak miętowy
Zapach ogórków po burzy
Kuchni z cynamonem
I w dotyku jak krople rosy ręką w mokrej trawie
Albo jak czysta chłodna pościel zanim przyszedł sen

Nie wiem jakie na ciebie czekają kuchnie i zapachy
Jakie chmury w dzień letni biedronki w ogrodzie
Piórka w trawie jakich patyków i sznurków
Pełne kieszenie jakie potwory w ciemnych kątach nocą




Synku

Wkładam cię do koszyka na wodę przyszłości
Płynie ku brzegom nieznanym
Tak tu cicho noc szpital lampki aparatów
Cicho stąpa personel i unosi brwi
Dyskretny uśmiechnięty profesjonalnie ślepy głuchy
I niemy tylko szepty tam gdzie trzeba krzyczeć

Sekundy tną jak nóż do rozcinania papieru
Kartka po kartce twoja strona niezapisana
Na mojej
Czarne bazgroły i nie ma już miejsca
Na czyste wyraźne linie stół komin i dom
I słoneczko


Maleńki

Masz jak twój ojciec oczy w kształcie migdałów
Ciemne brwi mojej matki
Ale pozostają ci jeszcze inne krzywizny odcienie
Akcenty barwa głosu gesty i uśmiechy

Te już będą zwierciadłem całkiem innych światów

Mój palec zaciśnięty w twojej piąstce synku
To tylko odruch atawizm bez cienia świadomości
I może bez znaczenia - ale także
To twardy fakt: trzymasz mnie za rękę
Mój palec twoja mała dłoń jeszcze chwilę sekundę

Może pani wróci do siebie tu będzie wizyta


Już ranek

"Matka wypisana z oddziału na własne żądanie przed
ukończeniem drugiej doby po porodzie siłami natury.
Pozostawia w szpitalu dziecko własne, urodzone dnia...
Stan zdrowia dziecka dobry.
Poinformowana o przysługujących jej prawach i postępowaniu.
Dane osobowe oraz oświadczenie w załączeniu."

                        W załączeniu:   

                        Pustka

                             

 mal. Krzysztof Iwin       

2 komentarze:

© Artbook pisze...

Bez wątpienia nakreśliłaś bardzo poruszające myśli. Podział na poszczególne teksty wprowadzał mnie powoli w całą gamę uczuć, ale też odkrywał coraz to nowe fakty. Całość niezwykła. Końcówka mocna i dająca do myślenia. Co więcej pozostawia czytelnika w zawieszeniu, ponieważ skłania do zadawania pytań...
Tak to jakoś widzę.
Choć temat utworu niełatwy, to zasługuje na uwagę!🙂
No i ten obraz...niezwykły
Pozdrawiam!

donka pisze...

Autorką jest lekarka.... może dlatego wiersz bardziej wstrząsający. I prawdziwy. A co do pytań - masz rację.... nasuwają się same. Prowokują do rozmyślań.
Dziękuję za odwiedziny. Pozdrawiam