Archiwum bloga

środa, 2 grudnia 2020

Jan Zych - "Dopóki cię szukam, jeszcze jesteś " " Twoje i moje "

 

Jan Zych, znany poeta i wybitny tłumacz poezji i prozy z wielu języków.  Urodził się w Korczynie 27 grudnia 1931 roku. Był pierwszym dzieckiem - z ośmiorga rodzeństwa.. Od dziecka cechowała go wielka "wrażliwość". Kochał otaczające go środowisko, przyrodę. W rodzinnym domu Jana Zycha panowała bieda….. do krośnieńskiego gimnazjum  poeta codziennie chodził pieszo, ok. 9 km..

Dzięki niezwykłemu samozaparciu i uporowi ukończył filologię polską, a później poludniowosłowiańską  na uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.  W latach 70-ch ubiegłego wieku kilkakrotnie jako stypendysta wyjeżdżał do Meksyku, gdzie poznał swoją przyszłą żonę – Celię Hernandez Esteves, z zawodu psychologa. Mieli dwie córki.Joannę i Paulinę.   

Jesienią 1977 roku, wraz rodziną, wyjechał na stałe do Meksyku.  

.Odwiedzał Polskę, ukochany Kraków, Korczynę, swoją matkę i rodzeństwo.

Zmarł 23 sierpnia 1995 roku.


 

Antonieta Varallo

*** [Dopóki cię szukam, jeszcze jesteś...

 

Dopóki cię szukam, jeszcze jesteś.

Kiedy nie będzie maków, łubinów, piwonii,

kiedy żadna róża róży nie przypomni,

kiedy nie będzie ławek ani ścieżek,

kiedy pies nie zaszczeka już w żadnym ogrodzie,

kiedy nie będzie lip kwitnących w czerwcu,

kiedy oczy moje będą tak daleko,

że ich nie zaskoczy żadne podobieństwo,

kiedy jasne okna będą tylko ciemnieć

na znak, że gaśnie ostatnia myśl o tobie,

kiedy już wszystko taka mgła zasłoni,

że żaden kształt w pamięci kształtu już nie wspomni,

kiedy z jasnością tak się zamknę w sobie,

że już mi nawet powietrze nie przypomni powietrza,

dopiero wtedy...






                                 
Twoje i moje  

 

Pamięć o tobie zawsze jak amulet noszę.

Pod twoją nieobecność biorę długie lekcje czasu.

Chciałbym być blisko jak powietrze na twoje zawołanie.

 

Ze smutkiem sobie poradzę, radością nie mam się z kim podzielić.

Twoje słońce mi bardziej potrzebne niż moje.



10 komentarzy:

BBM pisze...

Czytam tęsknotę nie do ogarnięcia...

Dorjankowo pisze...

To może jeszcze piękny wiersz Gałczyńskiego "Ile razem dróg przebytych".

Dorjankowo pisze...

I do kompletu interpretacja Marka Grechuty.

jotka pisze...

Przepiękna poezja i cudowne obrazy:-)
To się nazywa miłość!!!

donka pisze...

Dorotko to prawda piękny ten wiersz Gałczyńskiego... nie omieszkam go zamieścić. Tematyka wprawdzie bardzo zbliżona...więc może nie dziś,.
Całuję.

donka pisze...

Matyldo ta tęsknota musiała być chyba prawdziwa..... Zastanawiałam się nawet, kto był obiektem tej wielkiej miłości poety..... szukałam o nim więcej wiadomości.
Zresztą ciekawych..... w czasach stalinizmu i komuny nie miał problemu z wydawaniem swojej poezji, z wyjazdami za granicę , a dużo jeździł.... nie tylko do Meksyku. Myślę, że pochodzenie społeczne / chłopskie / i może aprobata ustroju, władz.....Kiedyś jeszcze do niego wrócę, bo pisał nie tylko o miłości i też pięknie.
Pozdrawiam serdecznie.

donka pisze...

Jotko..... tak jak pisałam do Matyldy poeta jest dla mnie zagadką. Kto był obiektem tej jego wielkiej miłości i tęsknoty..... tęsknota jest jakby do kogoś, kogo juz nie ma. Może żona odeszła przed nim, choć Zych żył jak na dzisiejsze granice wiekowe życia - stosunkowo krótko - 74 lata.
Pozdrawiam serdecznie.

donka pisze...

Słowa : "Ze smutkiem sobie poradzę, radością nie mam się z kim podzielić." są tak prawdziwe".

Anonimowy pisze...

Wielkie dzięki i uznanie za Pani piękny blog. Polecam też piękno słowa i muzyki znalezione w odchłani Y-T:
https://www.youtube.com/watch?v=JyoZYU7pag8&t=115s
Matylda
Szczecin

donka pisze...

Pani Matyldo dziękuję za odwiedziny i za miłe słowa.. Zapraszam.... proszę oczywiście zaglądać. A nawet zostawić dwa słowa..... będą mnie b. cieszyć.
Ps. Próbowałam parokrotnie otworzyć link pod podanym adresem, ale nie udaje się. Może jeszcze raz Pani spróbuje....
Pozdrawiam serdecznie.