Archiwum bloga

piątek, 27 listopada 2020

ANDRZEJ BURSA

 


Andrzej Bursa  - poeta, prozaik, dziennikarz. Urodził się 21 marca 1932 w Krakowie, zmarł nagle 15 listopada 1957 (przyczyną śmierci była wrodzona wada serca).

Jeden z polskich "poetów przeklętych". Jego legenda niedostosowanego do świata buntownika jest na tyle silna, że ciągle - prawdopodobnie  niesłusznie - przypisuje mu się samobójczą śmierć. 

Młodość artysty przypadła na lata wojny, okupacji i stalinizmu. 

 Matka nauczycielka, ojciec również nauczyciel, społecznik  zaangażowany w działalność polityczną o poglądach komunistycznych - co było podłożem jego wieloletniego konfliktu z synem.

We wrześniu 1951 zapisał się na studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim, których nie dokończył z przyczyn materialnych. W lutym 1952r poślubił Ludwikę Szemioth. Wkrótce przyszedł na świat ich syn Michał. 

Przełomem w życiu Bursy był rok 1956, rok odwilży. Rozpoczął wtedy współpracę z teatrem Tadeusza Kantora "Cricot 2" oraz kabaretem Piwnica pod Baranami i aktywnie uczestniczył w życiu literackim Krakowa.

Wiersze z tego okresu stanowią samooskarżenie - i oskarżenie własnego pokolenia - o hołdowanie pozorom, konformizm i przybieranie masek. Poeta ostro ukazuje postawę człowieka żyjącego w świecie totalitaryzmu: osaczonego przez biurokrację, zagubionego w "piekle codzienności", powoli przyjmującego rolę ofiary, a jednocześnie kata.

Legenda Bursy buntownika w pewnym stopniu przyćmiła jego dokonania literackie. Tymczasem był to autor dojrzałych, nowatorskich dzieł.  Jego poszukiwania artystyczne wskazują, że gdyby osiągnął dojrzałość, miałby szansę znaleźć oryginalny język poetycki o wielkiej sile wyrazu.


Modlitwa dziękczynna z wymówką.

 
Nie uczyniłeś mnie ślepym
Dzięki Ci za to Panie
 
Nie uczyniłeś mnie garbatym
Dzięki Ci za to Panie
 
Nie uczyniłeś mnie dziecięciem alkoholika
Dzięki Ci za to Panie
 
Nie uczyniłeś mnie wodogłowcem
Dzięki Ci za to Panie
 
Nie uczyniłeś mnie jąkałą kuternogą karłem epileptykiem
hermafrodytą koniem mchem ani niczym z fauny i flory
Dzięki Ci za to Panie
 
Ale dlaczego uczyniłeś mnie polakiem?

Andrzej Bursa


* * * Nauka chodzenia


Tyle miałem trudności
z przezwyciężeniem prawa ciążenia
myślałem że jak wreszcie stanę na nogach
uchylą przede mną czoła
a oni w mordę
nie wiem co jest
usiłuję po bohatersku zachować pionową postawę
i nic nie rozumiem
"głupiś" mówią mi życzliwi (najgorszy gatunek łajdaków)
"w życiu trzeba się czołgać czołgać"
więc kładę się na płask
z tyłkiem anielsko-głupio wypiętym w górę
i próbuję
od sandałka do kamaszka
od buciczka do trzewiczka
uczę się chodzić po świecie


Andrzej Bursa


4 komentarze:

BBM pisze...

Sama gorycz w tych wierszach... ale i prawda o świecie- bezwzględnym, drapieżnym...

jotka pisze...

Legendy umierają młodo, niestety...
Wiersze bardzo przejmujące i bardzo aktualne.

donka pisze...

Matyldo - Andrzej Bursa za krótko żył. Okres buntu mija.... poeci dojrzewają .... Bursa nie zdążył. Kto wie czy nie byłby drugim Herbertem.
Pozdrawiam serdecznie.

donka pisze...

Jotko masz rację.... Baczyński, Gajca też legendy...... też buntownicy, przegrani buntownicy.. Byli w zbliżonym wieku. Baczyński był jednak dojrzalszy.... wojna wszystko przyspieszyła. Bursa nie zdążył się sprawdzić , wejść w środowisko walczących z komuną.
.... szkoda ich .
Dobranoc..... pozdrawiam. .