Archiwum bloga

czwartek, 19 listopada 2020

O moim domu - Halina Poświatowska


O moim domu
którego ściany
z ciepłych niedomyślnych snów
napiszę najpiękniejszy wiersz

 

o włosach dziecka
które nigdy nie wplączą się
w moje ręce kobiety
o ustach - które posępnym pragnieniem
nie zawisną ponad niepokojem moich nocy

o miłości - która rozkwita
w każdym wyszeptanym słowie
w barwie róż
w zapachu ściętej trawy
w pośpiesznym spadaniu gwiazd

w gorzkim
unicestwianiu motylich skrzydeł
zgasłych w płomieniu świecy
o miłości -
doskonałej w swoim chmurnym niespełnieniu

4 komentarze:

BBM pisze...

Popatrz, tyle tych erotyków różnych poetów... Niby wszystkie o tym samym a przecież każdy inaczej, każdy pięknie...
Czy miłość jest taka niedookreślona, czy nasz język taki bogaty?...
Pozdrawiam.:)

jotka pisze...

Czytam biografię Haliny Poświatowskiej i tym bardziej cenię jej wiersze:-)
Niektórzy odchodzą zbyt młodo!

donka pisze...

BBM - chyba jedno i drugie... choć poezja miłosna Poświatowskiej jest jedyna, niepowtarzalna. Żyła z wyrokiem śmierci.... może dlatego.
Serdeczności Matyldziu..

donka pisze...

Jotko - dziś by ją uratowano. Mimo krótkiego życia / 32 lata / wiele przeżyła..... Dobrego i złego....żyła bardzo intensywnie. Czy będzie czytana za 100 lat? / a propos mojego komentarza o Marii Konopnickiej /
Pozdrawiam Cię b. serdecznie.